Agata chodziła do tej szkoły zaledwie rok, ale znała ją jak własną kieszeń. Zawsze zajmowała miejsce w czołówce najlepszych uczniów, przez co wiele osób uważało ją za kujonkę. Nie przejmowała się tym, nie obchodziła ją krytyka innych. Szła wciąż przed siebie z coraz lepszymi wynikami w nauce, tworząc własną ścieżkę.
Do jej klasy miał dołączyć nowy chłopak. Szczerze mówiąc, spodziewała się kto to może być. Jaś i Agata przyjaźnią się już od siedmiu lat. Chłopak powiadomił ją o przeprowadzce do innej szkoły. Specjalnie wybrał technikum, by być w bliskim kontakcie z przyjaciółką.
Podekscytowana dziewczyna podeszła do tablicy ogłoszeń i szukała znajomego nazwiska. Uśmiech spełz jej z twarzy, gdy w rubryce klasy IIa zamiast Jana Dąbrowskiego zastała Remigiusza Wierzgonia. Ogarnął ją smutek. Przecież miało być tak pięknie! Sprawdzała listę dwa razy, może coś przegapiła. Z zawodem na twarzy ruszyła do swojej klasy na spotkanie z wychowawcą. Ponownie uśmiech przywrócił jej krzątający się brunet.
- Jaś?! - wykrzyknęła i podbiegła do chłopaka.
Ten, zauważając ją, przerwał rozmyślenia i przytulił przyjaciółkę.
- No, co tam? Nareszcie jesteśmy w jednej klasie! - ucieszył się nieświadomy niczego.
Agata odrazu spochmurniała. Chłopak widocznie zauważył zmianę nastroju koleżanki, więc zapytał, co się stało.
- Chodzi o to, że... Nie chodzimy do tej samej klasy - z trudem to powiedziała.
Teraz Jaś też się zasmucił. Planował to na prawdę długo, ale jak widać, z marnymi skutkami.
- Ej, uśmiechnij się! Przecież będziemy się widywać na przerwach - próbował ją pocieszyć.
Agata przytaknęła głową. Mimo, że spotkanie na pięciominutowych przerwach było krótkie, mogą widywać się po szkole.
- Choćmy już do klasy - zaproponowała.
Ponieważ lista uczniów znajdowała się na parterze, szatynka musiała biec aż na drugie piętro, bo tam miała spotkanie z wychowawcą. Spojrzała przelotnie na złoty zegarek na ręku i zaczęła jeszcze szybciej biec. Wskazówki zegarka wskazywały godzinę 12:10, a lekcja miała się rozpocząć o równej dwunastej. Obcasy stukały głośno o posadzkę. Jaś miał lekcje na parterze, więc nie miał większego problemu z dotarciem do sali.
Kiedy zatrzymała się u drzwi do swojej klasy, wzięła głęboki oddech. Jednak większa dawka tlenu nie pomogła. Co pani sobie o niej pomyśli? Najlepsza uczennica spóźnia się już na pierwszą lekcję i to o dziesięć minut! A co, jeżeli wstawi jej uwagę? Szybko odsunęła od siebie te myśli i zapukała do drzwi.
Każdy spojrzał w stronę wchodzącej dziewczyny, sprawdzając, czego dana osoba poszukuje. Agata szybko wytłumaczyła nauczycielce powód swojego spóźnienia, po czym usiadła obok swojej przyjaciółki, Julii. Przyjaźnią się w prawdzie aby rok, ale wiedzą, że mogą sobie wzajemnie ufać i pomagać w trudnych chwilach.
Weszła w tej chwili, kiedy nauczyciel proponował jakiś nowy pomysł.
- Dzisiaj każdy z Was wylosuje osobę, z którą będziecie musieli wykonać projekt. Tematy podam później. Jednak, żeby było prościej to dziewczyny będą losować - wytłumaczył.
Po klasie dało się słyszeć pomruki niezadowolenia chłopców, lecz dziewczyny ucieszyły się na tę myśl. Szybko podeszły do biurka nauczyciela i wylosowali po jednej z karteczek. Agata była ostatnia w kolejce, ale jej się nie śpieszyło. Nie miała problemu jak inne koleżanki i lubiła wszystkich chłopaków ze swojej klasy. Sięgnęła ręką do pudełka i wyciągnęła z niej małą karteczkę, złożoną na cztery równe części. Odgięła ją i odczytała nazwisko REMIGIUSZ WIERZGOŃ. Popatrzyła na niego i jęknęła w duchu. Poczłapała do ławki i pochwaliła się przyjaciółce.
- Ale to super! Nie wiem, czemu ci się nie podoba ten pomysł. Przecież będziesz miała lepszą okazję, aby go lepiej poznać! - zaprzeczała Julia.
Agata wywróciła oczami. Może i był przystojny, nawet bardzo, ale... Właściwie nie miała żadnych powodów do niezadowolenia. Postanowiła, że zgodzi się go poznać.
••••••••••••••••••••
Siemka!
Oto już oficjalny pierwszy rozdział.