Rozpoczęła się jesień. Kolorowe liście spadały z drzewa tworząc na ziemi piękny dywan. Osiemnastoletnia dziewczyna smacznie spała w wygodnym łóżku dopóki nie zabrzęczał budzik. Otworzyła senne powieki i przeciągnęła się. Następnie wyłączyła dzwoniący budzik i w pół przytomnie poszła do łazienki. Wzięła tam krótki, orzeźwiający prysznic, umyła zęby i nałożyła lekki makijaż, aby podkreślić swoją naturalną urodę. Długie kasztanowe włosy rozczesała i wyprostowała prostownicą. Po wyjściu z toalety podeszła do szafy i wyjęła z niej białą koszulę i czarną, luźną spódniczkę. Gdy ją założyła, wyszła z pokoju i ruszyła do kuchni. Na stole leżało śniadanie i jakaś karteczka, na której pisało:
Skarbie,
Musiałam wyjść dzisiaj wcześniej do pracy, ale za to wrócę szybciej. Śniadanie jest na stole.
Całuję,
Mama
Szatynka przyzwyczaiła się już do takich dni, gdzie mama była w pracy cały dzień razem z tatą. Siedziała wtedy sama w domu i czytała książki lub chodziła do koleżanek.
Po zjedzonym posiłku ubrała się w ciepłą jesienną kurtkę i wyszła na dwór. W drodze na przystanek przeszła przez kolorowy park, słuchając niezwykle melodyjnym głosom ptaków. Kiedy doszła do celu, autobus już stał i widocznie czekał tylko na nią. Pośpiesznie wsiadła do pojazdu i szukała wolnego miejsca. Niestety, jedynym niezajętym przez kogoś siedzeniem było miejsce obok pewnego bruneta.
- Mogę się dosiąść? - spytała uprzejmie.
- Jasne - odpowiedział.
Podróż wydała się dziewczynie dłuższa niż poprzednie. Czyżby to była wina siedzącego obok niej brązowookiego przystojniaka?
••••••••••••••••••••
Oto prolog mojego opowiadania. Liczę, że Wam się spodoba. Postanowiłam założyć tego bloga z myślą o fanach polskich Youtuberów. Pojawi się tu m.in. ReZigiusz i JDabrowsky.
Myślę, że cała fabuła przypadnie Wam do gustu :3
P.S. Wiem, że krótki prolog, ale dalsze rozdziały będą dłuższe *-*
To wszystko, siemaneczko! I do następnego rozdziału ! :*
CZYTASZ? KOMENTUJESZ!